Praca na czarno

Wiedza o zatrudnieniu osób niepełnosprawnych w szarej strefie była zróżnicowana. Jedni oceniali, że to zjawisko nie występuje, inni twierdzili, że jest to zjawisko olbrzymie tutaj bardzo dużo ludzi pracuje bez żadnych umów i to jest przykre, że nikt tym się nie zainteresuje, że ona istnieje. Szara strefa to jest najgorsze co może być – tam nie ma żadnych warunków. Ludzie są bardzo wykorzystywani a 50% tak pracuje.

Nie mówi się, że pracują w warunkach szkodliwych dla zdrowia, po 2 zł za godzinę. Po tylu latach innego ustroju jest to przykre (samorząd, powiat inowrocławski). Występowanie tego zjawiska częściej dostrzegano w powiatach wiejskich i mniejszych ośrodkach miejskich. Największe szacunki o jego skali, pochodziły o przedstawicieli organizacji pozarządowych.

Najczęściej w szarej strefie zatmdniano osoby niepełnosprawne do prac budowlanych i prac sezonowych w rolnictwie, w warsztatach samochodowych. Na wsi częstą praktyką była okresowa pomoc: w farmie drobiarskiej lub u kogoś na polu, (szkolnictwo, powiat stargardzki): dorabiają na wsiach u gospodarzy (lokalny informator, powiat inowrocławski). Barierą w podjęciu oficjalnego zatrudnienia był często lęk związany z utratą renty socjalnej.

Grupą często podejmującą pracę w szarej strefie byli absolwenci lokalnych szkół zawodowych, nie mogący podjąć stałego, oficjalnego zatrudnienia lub obawiający się utraty renty socjalnej:

Bardzo niewielki procent znajduje pracę stałą po zakończeniu szkoły. Mamy sygnały od absolwentów kierunku malarz-tapeciarz, że pracują gdzieś na czarno na budowach. Pan prowadzący zajęcia z plecionkarstwa jest zapaleńcem, on z nimi utrzymuje kontakt po ukończeniu szkoły. One to robią na tyle, żeby sobie te parę złotych zarobić sprzedając to. To jest takie bardzo incydentalne zatrudnienie (PCPR, Skierniewice).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *